W 1972 roku odbyły się Igrzyska Olimpijskie w Sapporo, a na nich wydarzyła się historia, która poruszyła całą Polskę. Wojciech Fortuna, zdobył wtedy złoty medal. W pierwszej serii skoczył aż (jak na tamte czasy) 111 metrów!!! Rywale odpadali jeden za drugim i Fortuna prowadził po pierwszym skoku. W drugiej wszyscy zamarli, ponieważ Fortuna skoczył zaledwie...87,5 metra. Wszyscy myśleli, że Polak nawet nie będzie na podium. Ostatecznie wygrał o... 0,1 punktu!!!!!
W tamtych czasach przyznawano dwa tytuły: mistrza świata i olimpijskiego, więc do Polski Fortuna wrócił z dwoma medalami. To był nasz pierwszy złoty medal na zimowych igrzyskach olimpijskich. Na następny musieliśmy poczekać do... 2010 roku, a zdobyła go Justyna Kowalczyk. A co z Wojciechem Fortuną? Już nawet nie zdołał się do takich wyników zbliżyć. W 1979 roku zakończył karierę skoczka narciarskiego.
W tamtych czasach przyznawano dwa tytuły: mistrza świata i olimpijskiego, więc do Polski Fortuna wrócił z dwoma medalami. To był nasz pierwszy złoty medal na zimowych igrzyskach olimpijskich. Na następny musieliśmy poczekać do... 2010 roku, a zdobyła go Justyna Kowalczyk. A co z Wojciechem Fortuną? Już nawet nie zdołał się do takich wyników zbliżyć. W 1979 roku zakończył karierę skoczka narciarskiego.


Komentarze
Prześlij komentarz